Moje nogawki są za krótkie, czyli opowieść o marketingu, którego nie było

  • 02.08.2020, 17:00 (aktualizacja 02.08.2020, 17:35)
Moje nogawki są za krótkie, czyli opowieść o marketingu, którego nie było
Dobry produkt sprzedaje się sam – to przekonanie, które wciąż panuje wśród przedsiębiorców. Wielu z nich wydałoby pieniądze na wszystko, byle nie na marketing.

Dlaczego nadal tak jest? Przecież każdy słyszał o tym, że reklama (i marketing) jest dźwignią handlu; przecież sprzedaż zależy od zasięgu, a im lepszy marketing, tym większy zasięg. Skąd ten opór? Dlaczego właściciele firm podejmują działania marketingowe dopiero wtedy, gdy dopadnie ich kryzys? Czy chodzi tylko o pieniądze?

Pieniądze, albo życie – płać albo płacz

Nie ma sytuacji idealnych. Zwykle czegoś jest za mało. Za mało czasu, za mało ludzi, za mało pieniędzy. Właśnie – pieniądze! Po co inwestować je w marketing, skoro nie przynosi on rezultatów i nie przekłada się na sprzedaż – myślisz. Przecież obserwujesz rynek – masz znajomych, którzy prowadzą biznes. Publikowali już artykuły na lokalnych portalach, wrzucili reklamę, uruchomili płatne kampanie na Facebooku i nic. Sprzedaż nie wzrosła, więc marketing nie działa. Czy oby na pewno?

Dlaczego konkurencja radzi sobie lepiej niż Ty? Ceny mają przecież wyższe, ale klienci kupują od nich – nie od Ciebie. W czym tkwi problem?

Spójrz prawdzie w oczy: oni są lepsi od Ciebie. Jeśli nie są lepsi w produktach, nie są lepsi w obsłudze klienta lub w jakości usług, to na pewno są lepsi w marketingu. Zaplanowali to lepiej niż Ty. I choć marketing to często „walka na pomysły, a nie na budżet” należy wiedzieć, że najlepsze pomysły biznesowe nie ruszą z miejsca, gdy nie masz pieniędzy, żeby je zrealizować.

Najpierw pomyśl, potem biegaj

Od lat zauważam identyczny schemat działania wśród przedsiębiorców. Ludzie przeświadczeni o swoim genialnym pomyśle, wkraczają z impetem w świat biznesu. Inwestują w lokal, meble od projektanta, najnowszy ekspres do kawy, komputery, telefony, drogi leasing. Na marketing nie zostaje już nic. Będzie kasa – będzie marketing. Taki jest najczęstszy model działania, który obserwuję m.in. na naszym lokalnym rynku.

Po kilku tygodniach, czy miesiącach od rozpoczęciach działalności, okazuje się, że ich biznesy wciąż się nie kręcą tak, jak tego oczekiwali. Telefon nie dzwoni i do drzwi mało kto puka. Przecież to miała być żyła złota! Przecież to, co oferuję może pomóc tylu ludziom! I wtedy następuje przebudzenie. Po chwili refleksji wprowadzamy tzw. działania marketingowe!

Kura, która znosi złote jaja, musi jeszcze głośno gdakać

Mogłoby się wydawać, że o marketingu opowiedziano już wszystko, ale właściciele firm wciąż nie chcą słuchać tych, którzy na nim zjedli zęby. Nie chcą się uczyć i zawsze wiedzą lepiej. Owszem – zadają pytania, pytają o ceny, konsultują pomysły, ale i tak robią wszystko „po swojemu”. W rezultacie – ponieważ ich biznes nie zarabia – zaczynają prowadzić marketing samodzielnie.

Zaczyna się błędne koło: klientów nie ma (bo nie wiedzą, że taka firma istnieje); pieniędzy na reklamę nie ma (bo nikt nie kupuje); nie ma czasu, aby przemyśleć strategię (bo trzeba kiedyś tych klientów zdobyć). Nagle okazuje się, że marketing zajmuje mnóstwo czasu! Pisanie tekstów, tworzenie grafik, wymyślanie haseł sprzedażowych, etc. Pomysły się kończą i zaczyna się szarpanina. Na strategię jest już za późno i wciąż oglądają plecy konkurencji.

A przecież wystarczyło przygotować plan działania przed otwarciem biznesu. Wystarczyło zaplanować budżet na marketing, zanim ostatnie pieniądze wydano na ekskluzywne filiżanki do herbaty.

Wojny nie zawsze wygrywają najlepiej uzbrojeni, lecz ci z najlepszą strategią

Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. I tak, i nie. Bo w marketingu nie jest sztuką „przepalać” budżet. Sztuką jest nie utopić pieniędzy i wydać je dobrze!

Zanim wydasz cokolwiek na marketing, pomyśl – to akurat nic nie kosztuje. Rozejrzyj się dookoła. Informacja jest często ważniejsza niż pieniądze. Z informacji rodzą się pomysły, a z pomysłów – skuteczny marketing. To, że coś działa u kogoś, nie oznacza, że zadziała u Ciebie. Otwórz głowę – nie kopiuj tego, co wydaje Ci się warte skopiowania. Bądź indywidualnością. Wyróżnij się.

Badanie rynku jest wciąż bardzo niedocenianym aspektem w biznesie. Dopóki nie zbadasz wolnych przestrzeni, nie wkraczaj na rynek. Z rozmów, z pytań i odpowiedzi wynika bardzo wiele. A więc pytaj, wyciągaj wnioski, dostosowuj się do potrzeb i odkrywaj.

I co najważniejsze – najpierw planuj cel, potem budżet – nigdy odwrotnie.

Foto: pixabay.com; motionarray.com

 

 

_

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe